Strona Główna OgródIglaki Czy tuje są szkodliwe?

Czy tuje są szkodliwe?

autor Ogarnij Ogród

Ktoś coś napisał i gruchnęło. „Tuja jest trująca”. Gdzieś nawet napisano „tuja jest szkodliwa dla ludzi i koni”. Dlaczego akurat takie zestawienie? Po tych wszystkich alarmujących informacjach nie widać jednak było, by tuje masowo znikały z przydomowych ogródków, wciąż są żywopłotami, drzewkami bonsai czy kulami na pniach. Jeśli ktoś chciał się ich pozbyć z polskiego krajobrazu, to przegrał z kretesem. Choć jest ziarno prawdy w tych doniesieniach. Jak duże jest to ziarno? Oceńcie sami.

Czy tuja truje?

Żywotnik zachodni (Thuja occidentalis), bo taka jest jej nazwa poprawna, jest w Polsce niezwykle popularna. I trudno jest już znaleźć ogród, w którym nie jest żywopłotem, spiralą, kulami, stożkami czy ogrodowym bonsai. Idealnie poddaje się cięciom, ma niewielkie wymagania i jest łatwa w uprawie. I to zapewne sprawia, że wszędzie jej pełno.

I skąd nagle informacja, że jest trująca? Bo tak rzeczywiście jest! Ale bez paniki. Żywotniki zawierają w sobie tujon. A tujon jest organicznym związkiem chemicznym, który występuje w olejku eterycznym żywotnika. Spożyty w większych dawkach wywołuje wzmożoną czynność kory mózgowej, co powoduje zwiększony niepokój ruchowy i drażliwość. Po spożyciu pojawiają się stany podniecenia i psychozy. Brzmi trochę groźnie.

Ale pytanie: kto je tuję? Przecież nie człowiek. Może koń? I może stąd ta uwaga. Bo konie mają przewód pokarmowy równie delikatny jak przewód pokarmowy człowieka. Choć to niezwykle inteligentne stworzenia i byle czego nie jedzą. No ale zawsze może trafić się jakiś gamoniowaty. I koń i człowiek.

Zatem w informacjach o trujących właściwościach żywotnika jest jednak ziarno prawdy. Ale trzeba zjeść naprawdę dużą ilość liści tui, żeby się struć. Ktoś chętny?

tuja trującafot. g0d4ather / flickr.com

Trujące właściwości tui na tle innych roślin

Gdy już wiadomym jest o co chodzi z tymi trucicielskimi zapędami tui, warto jest wiedzieć, że tujon jest składnikiem nie tylko żywotników. Znajduje się również w olejku eterycznym piołunu, wrotyczu pospolitego, bylicy pospolitej i szałwii lekarskiej. W alkoholu o nazwie absynt, tam również jest tujon (gdyż jest tam domieszka piołunu) i w wódce gorzkiej zwanej piołunówką.

Ale wkoło nas jest wiele innych roślin, które uchodzą za trujące i są o wiele groźniejsze niż tuje. I ich również nie sadzi/sieje się po to, żeby je jeść. Ich rola jest zupełnie inna. Przede wszystkim mają zdobić. Choćby bukszpan wieczniezielony. Trujące są jego listki, gałązki i owoce. A jednak jest ozdobą wielkanocnych stołów. Ale nikt go nie je.

Cis pospolity – kolejny potencjalny truciciel. Rodzi piękne, czerwone owoce, a otoczone osnówką nasionko jest bardzo trujące po spożyciu. Zresztą igły i gałązki, cała ta roślina jest trująca. Ktoś ją jednak je? Owszem, trzeba to wiedzieć i na pewno uważać, jeśli ma się małe dzieci, które wszystko mogą wziąć do buzi i zjeść. I na pewno jest to roślina bardziej atrakcyjna dla dzieci niż tuja.

Dlatego warto do takich informacji podchodzić z dystansem i szukać rzetelnej wiedzy na dany temat, bo inaczej można popaść w paranoję i zniszczyć piękne bonsai w ogrodzie albo wyciąć żywopłot, który chronił nas przed wścibską sąsiadką.

fot. główne Axel Kristinsson / flickr.com

Przeczytaj także

1 komentarz

Kwiatkos 28 grudnia, 2020 - 9:03 am

Dużo biegam. Kilka lat temu dostawałem ogromne duszności. Działo się to na przełomie marca i kwietnia. Jak się potem dowiedziałem to jest u nas okres pylenia tego świństwa. W końcu karetka zabrała mnie do szpitala specjalistycznego. Nie mogłem wziąć ani wdechu ani wydechu (dostałem paraliż dróg oddechowych). Wpakowali mi jakiś cholerny zastrzyk w dupę. Wybadali mnie jak tylko potrafili. Opinia kilku specjalistów: “A pan, to nie wiemy czemu tu trafił. Zdrowszego pacjenta nigdy nie mieliśmy. Wszystkie wyniki idealne. Kompletne 0 stanów zapalnych. Każdy ma choć trochę a u Pana kompletnie nic. Może to alergia”. Zauważyłem, że zawsze dusi mnie w tych samych miejscach. Obserwowałem, co rośnie w pobliżu. Okazało się, że to było bliskie sąsiedztwo “lasów” Thuj. Z tego powodu, w odpowiednim czasie, zrobiłem sobie badania alergiczne i okazało się, nie mam żadnych alergii a Thuja to nie alergia tylko toksykologia. Pani “doktor” dokładnie wiedziała, że Thuje są toksyczne ! Zacząłem czytać w tamtych czasach o tym co zawierają Thuje. Wtedy odkryłem, że pylą w tym okresie i że wchodzą w reakcje krzyżowe z salicynami (np. Oregano). Teraz unikam ich w tym okresie oraz salicylanów w diecie. Duszności się skończyły. Moja matka, po długich namowach, pozwoliła wyciąć mi to świństwo z ogrodu (miała tylko 3 sztuki). Powiedziała, że sama zajmie się usunięciem resztek. Gołymi rękami wynosiła resztki, które zostały. Dostała potężny obrzęk dłoni. Nikt mi nie powie, że te rośliny nie są niebezpieczne dla zdrowia. THUJE SĄ TOKSYCZNE I TO BARDZO MOCNO ! Ps. Odkryłem jeszcze jedno. Wszystkie informacje na ten temat w wyszukiwarce Google w cudowny sposób pojawiają się dopiero po kilkunastu stronach przewijania a w niedługim czasie znikają. Tu trafiłem dzięki DuckDuckGO. Zdążyłem się jeszcze doszukać informacji pewnej aptekarki. Na jej stronie, miała napisane, że Thuje działają szkodliwie na organizm długoterminowo. Niestety z jakiegoś powodu usunęła tą informację. Lista chorób, które wymieniała była bardzo długa. Było tam o szkodliwym wpływie na układ nerwowy oraz na skórę i narządy rodne.

Odpowiedz

Dodaj komentarz