Jesteśmy ludźmi a jako ludzie – organizmami żywymi, podobnymi innym zwierzętom ale też roślinom. Stanem idealnym, do którego dążymy jest zaspokojenie wszystkich potrzeb, a potrzeby u każdego człowieka są takie same – tak twierdził Marshall Rosenberg – psycholog i twórca ruchu NVC (nonviolent communication).
Człowiek niczym drzewo – o potrzebach
Każdy z nas przypomina drzewo, które chce rosnąć w żyznej ziemi i móc korzenić się swobodnie, bez trudnych do przebicia skał pod spodem, które chce mieć dość wody i słońca, a wokół same przyjazne istoty. Chcemy być nakarmieni i wyspani, ale także żyć z partnerami, którzy pozwolą nam zaspokoić wszystkie nasze potrzeby i czuć się bezpiecznie. Źle się czujemy z ludźmi, którzy sprawiają, że cierpimy – dramatyczne związki są piękne w literaturze, ale w życiu ostatecznie szukamy harmonii i spełnienia. Chcemy się czuć jak w niebie, nie jak w piekle.
Idealny ogród – ogród zmysłów
Idealny ogród od najdawniejszych czasów jest symbolem raju, w którym wszystkiego jest w bród. Znajdziesz tam schronienie przed deszczem i upałem lub chłodem, a także dość jedzenia i innych potrzebnych zasobów. W ogrodach arabskich i europejskich boski ideał formalizowano w geometrii i symetrii, na dalekim wschodzie kształty opierają się o zasady feng shui. Ale w jednym i drugim przypadku zieleń na rabatach miała być bujna. Drzewa miały rzucać cień i dawać schronienie ptakom. A gdzieś w pobliżu szemrzeć woda i bzyczeć pszczoła. W rajskim ogrodzie wszystkie zmysły odbierają bodźce płynące z natury a Ty zanurzasz się w stanie szczęśliwości.
W XXI wieku naukowcy dowiedli na wiele sposobów wpływ przyrody na nasze dobre samopoczucie. Kontakt wzrokowy z zielenią poprawia funkcjonowanie kory przedczołowej. Rośliny produkują tlen a pochłaniają zanieczyszczenia i dwutlenek węgla. A w metrze sześciennym zdrowej, leśnej lub uprawianej permakulturowo gleby żyje ponad 600x więcej organizmów żywych niż jest ludzi na całej ziemi. Wiedza o tych benefitach sprawia, że np. kąpiele leśne są już regularną rzeczywistością terapeutyczną, która pomaga np. wyjść z depresji czy przewlekłych stanów lękowych.
Możesz zapewnić sobie taki dobrostan na swojej własnej działce. Możesz zmienić swój ogród w prywatny kurort, który będzie regularnie ładował twoje baterie i budował zdrowie twoje i twoich bliskich. Oczywiście, pod warunkiem, że będziesz w nim spędzać czas. Jak to zrobić?
Koncepcja ogrodu minimalnego
Wybierz koncepcję ogrodu minimalnego. To nowoczesna idea aranżacji, w której ograniczasz swoją obecność w ogrodzie do minimum. Spędzasz czas we wnętrzach ogrodowych, które spełniają Twoje potrzeby funkcjonalne – jadalniane, sportowe lub wypoczynkowe, a resztę swojej działki zwracasz naturze.
Planowanie zaczynamy od analizy potrzeb użytkowników – może być to np. 2 dorosłych i 2 dzieci, a na imprezach zwykle jest do 6 osób dorosłych. Dla takiej grupy w zupełności wystarczy taras o powierzchni 20-30 m2, na którym można zaaranżować kuchnię z grillem oraz stół jadalniany. Otocz taras pasem nisko koszonego trawnika o szerokości paru metrów a na reszcie działki załóż łąki kwietne i dzikie zagajniki sadzone metodą Akiry Miyawakiego. Jeśli drażnią cię chaszcze, na ich skraju możesz posadzić plamy roślin ozdobnych, które będą stanowić estetyczny bufor.
W takie zagajniki nie trzeba wcale wchodzić (chyba, że się jest dzieckiem – one uwielbiają nieprzebyte zarośla). Po tym jak rośliny się przyjmą – nie trzeba się nimi wcale zajmować, a założone zgodnie ze sztuką rosną szybko i oddają Ci życiodajną energię. Dzieje się tak dlatego, że są skarbnicą bioróżnorodności.
Zmień paradygmat estetyczny i pokochaj chaszcze. Zaakceptuj estetykę dziczy i miej swój udział w odtwarzaniu naturalnych ekosystemów. Przeznacz na to możliwie dużą część swojej działki, a Twój ogród stanie się prywatnym uzdrowiskiem zawsze dostępnym dla całej rodziny.
Fot. główna: Stanly8853/pixabay.com

Mamy swój leśny ogród, ale w chaszcze nie wchodzimy ze względu na kleszcze.
Przebywanie w nim to super odpoczynek. Co roku coś się w nim zmienia, wiadomo natura nie stoi w miejscu. Grzyby też są.
Polecam takie małe elektryczne pipsztaczki mocowane do paska, które po aktywacji przez 8h odstraszają kleszcze. Chyba ultradźwiękami. Zawsze zapinam je dzieciom jak wychodzą i to naprawdę działa. Ale i tak zawsze wieczorem oglądamy całe ciało i jakby jednak ktoś się znalazł to delikatnie wykręcamy – zawsze przeciwnie do wskazówek zegara. A ubrania do prania.