Strona Główna Blogi czytelnikówZ życia kiepskiej Ogrodniczki Z życia kiepskiej Ogrodniczki cz. II – czas przeszły

Z życia kiepskiej Ogrodniczki cz. II – czas przeszły

autor Ogarnij Ogród

Ogrodu nie zaczęłam zakładać wczoraj (17-05-2022) od pomidorów. Wiosną posadziliśmy drzewka owocowe. Miało tam być mnóstwo kwiatów, ale niestety, perz po kolana, piach i brak czasu, żeby to zagospodarować. Miałam od zeszłego roku całe mnóstwo planów, ale jak to bywa – życie sobie. Przytrafiły się nieszczęścia w rodzinie i urlop trzeba było przeznaczyć na ważniejsze sprawy. Gdy już myślałam, że się zajmę, kolejne nieszczęście i tyle w temacie. Wystarczyło czasu na przejechanie glebogryzarką i wygrabienie tony perzu. Oczywiście większość perzu została w ziemi, więc wszystko zaraz odbije. Ale wkoło drzewek starałam się wybrać co się da, przykryłam agrowłókniną i mam zamiar wysypać tam korę – gdy tylko znajdę czas. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę opisywała moje zmagania, więc zdjęć nie mam z etapu sadzenia. Tak to wygląda teraz.

Miały być kwiaty – będzie sad, bo tak jest łatwiej i prościej. Kupiłam nasiona na łąkę kwietną. Zobaczymy kto wygra – kwiaty czy perz. Jak widać tutaj jeszcze większy piach niż w ogrodzie, który kiedyś ponoć był systematycznie i porządnie nawożony przez poprzednich właścicieli. Tyle, że Babcia z Dziadkiem (tak o Nich mówimy, ale nie znaliśmy Ich) nie żyją już od kilkunastu lat i ziemia leżała odłogiem. Gdy kupiliśmy ten dom, w ogrodzie rosło już mnóstwo wierzb – samosiejek i czarnego bzu, chwasty były wyższe niż ja a połowa ogrodu w ogóle była wysypiskiem śmieci.

Walka z perzem na naszej działce jest walką z wiatrakami. Niestety działki wkoło są czyjeś i zarośnięte po kokardkę. Nikt o to nie dba i nie pilnuje. Choć nie powinien, to Mąż bierze kilka razy w roku podkaszarkę i w pobliżu ogrodzenia wszystko kosi. Ale oczywiście niewiele to daje.

Rododendrony - no i chwasty!

Rododendrony – no i chwasty!

W zeszłym roku latem kupiłam i zasadziłam 3 rododendrony. I jakieś takie marne w tym roku, nie wygląda, żeby miały zakwitnąć.

Zdobyczny milin

Zdobyczny milin

Tutaj rośnie milin amerykański. Dostałam tę marnotę w prezencie. Rósł w donicy na balkonie i już w zasadzie nie kwitł. W zeszłym roku miał niewiele kwiatków. Zobaczymy co będzie w tym. Na razie widać, że nie przemarzł i ładnie odbija.

<— Poprzedni wpis                                                                                                                               Następny wpis —>

 

Wszystkie wpisy z bloga Mój nieszczęsny ogródek znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz, aby również Twój blog pojawił się na naszym portalu napisz do nas na kontakt@ogarnijogrod.pl

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Informator Ogrodniczy

Zapisz się do naszego Informatora Ogrodniczego. Dołącz do tysięcy ogrodników i ogrodniczek!