Strona Główna Blogi czytelnikówZ życia kiepskiej Ogrodniczki Z życia kiepskiej ogrodniczki cz. XXV

Z życia kiepskiej ogrodniczki cz. XXV

autor Ogarnij Ogród

08 sierpnia 2022 (poniedziałek)

Poniedziałek przywitał mnie taką niespodzianką. To chyba nornica. Ale nie wiem. 2 selery zniknęły w dziurze, w tym jeden nawet z liśćmi. Tak myślałam, że powinnam pod skrzynie dać siatki, ale trochę mi się nie chciało, trochę zapomniałam wcześniej kupić. No i jest efekt. Co za żarłoczne bydlę…Ciekawe czy wciągnie wszystkie. Chciałam ją odstraszyć wodą, ale w te dziury to można lać godzinami i woda znika. Musi mieć niezłe to podziemne królestwo. No szkoda moich pięknych selerów 🙁

Okropnie to frustrujące. Był seler – nie ma selera. Odstraszyłabym to żyjątko jakoś, ale nie wiem jak. I pomyśleć, że wszędzie buszują 4 koty. Może dlatego, że miastowe, to się dziad nie boi 😉

14 sierpnia 2022 (niedziela)

No to już 5 selerów zniknęło po ziemią, w tym 3 całkowicie, z liśćmi. Bez komentarza, bo co się będę nakręcać 😉

Pomidory pod folią

Pomidory pod folią

Pomidory pod folią pięknie sobie rosną. Poczytałam i poobrywałam zbędne liście. Było całe mnóstwo wilków.  Jeśli tylko zdołają dojrzeć, to nie będę wiedziała co z nimi robić. Po zeszłorocznej klęsce urodzaju mam jeszcze całkiem sporo przecierów jak się okazało. Gdzieś przeczytałam, że można je suszyć i albo później wrzucać w całości albo zblendować  i dorzucać jako przyprawę – o tym w ogóle nie pomyślałam. Ale może przyjdzie jakiś smok i je wciągnie, więc się nadmiarem pomidorów na razie nie martwię.

Prawda, że pomidorki piękne? 🙂 Są niezwykle smaczne. Bardzo pomidorowe. Natomiast fioletowa papryka smaku nie ma w ogóle. Ta czerwona, która wygląda jak jabłuszko jest bardzo soczysta, słodka i paprykowa 🙂 Jest też bardzo mięsista w środku.

A ogórki? A jak widać. Robią się bulwiaste, zakręcają.  A wyrastają w tych samych miejscach z ładnymi i prostymi. Dziwne. Bo to niby za mało wody….dla jednego ogórka w tej samej donicy za mało a dla drugiego wystarcza? Nie znam się 🙂 Ale a mizerię doskonałe i jak mówiła moja Babcia: „W jelitach się nie zahaczy” 😉

Przed długi czas były tylko kwiaty i żadnych owoców. Spisałam już cukinię na straty, a ona mnie zaskoczyła 🙂 Niech rosną duże. Będzie więcej, będą twarde i dzięki temu idealne na leczo do słoików. A jutro zrobię pierwsze leczo na obiad. Jest kilka dojrzałych papryk, cukinia, cebula i pomidorki. Aż mi ślinka cieknie 😉

Papryka przecudnej urody 🙂 Może wystarczy na konserwową. Jestem nią zachwycona. Szkoda, że ta fioletowa i podłużna zielona nie mają w ogóle smaku. Mimo, że wyglądają na już jak najbardziej dojrzałe.

 Bawole serca

Bawole serca

Pomidory Bawole serca zaszalały. I dobrze, bo je uwielbiam. Są niezwykle soczyste i smaczne. Tylko jakoś tak bardzo powoli wszystkie moje pomidory dojrzewają. Zrywam po kilka sztuk co 2-3 dni. Wielkie wiszą na krzakach, a wciąż zielone.

Tak w ogóle to „kupiłam” kilka krzaczków pomidorów pomarańczowych. Niestety na żadnym nie wyrosły. Dowiedziałam się, że pomidory różnią się nieco właściwościami w zależności właśnie od koloru. I to te pomarańczowe pomidory mają najwięcej właściwości przeciwrakowych. A to dlatego, że mają najwięcej likopenu. Dowiedziałam się również niedawno (tak, tak, na stare lata), że w przeciwieństwie do wielu warzyw obróbka termiczna pomidorów sprawia, że stają się jeszcze bardziej wartościowe. Wiedzieliście? Ja nie.

Żeby z pomidora „wycisnąć” jak najwięcej likopenu trzeba włożyć go do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Każdy pomidor powinien mieć szypułkę. I tam trzymać 10 minut. Po czym szypułkę oderwać a pomidory zblendować z pestkami dyni (powiedzmy garść na 5 pomidorów). Na koniec dolać dobrej oliwy albo oleju lnianego albo z nasion konopi albo innego wartościowego. I to codzienne pić. A najlepsze do takich koktajli są właśnie pomidory pomarańczowe. Niestety sprzedawca sprzedał mi czerwone.

A na koniec fasolka szparagowa, której znów uzbierał się pełen koszyk. Ucinam końcówki, myję i wrzucam do gotującej się, lekko osolonej wody. Czekam aż się znów zagotuje i po minucie wylewam na sito. Płuczę zimną wodą, a gdy woda już nie leci rozkładam na papierowych ręcznikach i czekam aż fasolka będzie całkiem sucha. Potem pakuję do woreczków i do zamrażarki. Jak widać fasolka szparagowa, mimo karygodnego zaniedbania z mojej strony obrodziła 😉 I jest pyszna….bardzo fasolkowa 😉 Nie wszystko mi się nie udaje 🙂

<— Poprzedni wpis                                                                                                                               Następny wpis —>

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Informator Ogrodniczy

Zapisz się do naszego Informatora Ogrodniczego. Dołącz do tysięcy ogrodników i ogrodniczek!

Skip to content